Zamknij
REKLAMA

Może komuś się narażę - nic nowego

01:09, 08.04.2018 | C.M
REKLAMA
Skomentuj
Zygmunt Zmuda Trzebiatowski na FB

Staram się nie pisać o krajowej polityce, a już na pewno nie o bieżących wydarzeniach, ale sprawa wynagrodzeń, premii i ogólnie postrzegania zarobków osób na odpowiedzialnych stanowiskach, frapuje mnie od wielu lat – a wczoraj ogłoszone pomysły na nowe regulacje w tym zakresie pobudziły mnie do napisania paru słów. Może komuś się narażę - nic nowego  ;)

1. Znam wiele osób, które uważają, że zarabiają zbyt mało, ale nie poznałem jeszcze nikogo, kto uważałby, że za swoją pracę otrzymuje zbyt duże wynagrodzenie.

2. Znam wiele osób, które uważając, że dostają zbyt mało, są przekonane, że inni zarabiają zdecydowanie za dużo i to niesprawiedliwe.

3. Znam wiele osób, które uważają, że same wykonują ciężką i odpowiedzialną pracę, natomiast pracę wielu innych lekceważą, uważając za błahą, niewymagającą wiedzy, kwalifikacji ani wysiłku.

4. Znam wiele osób, które uważają, że swój awans zawdzięczają ciężkiej pracy, a inni wysoką pozycję zawdzięczają wyłącznie układom i znajomościom.

I wbrew temu, co sądzą takie osoby:

1. Uważam, że obecnie członkowie rządu i parlamentarzyści zarabiają relatywnie skromnie. Relatywnie – to znaczy w porównaniu z tym, ile mogą zarabiać i zarabiają osoby dobrze wykształcone, z doświadczeniem zawodowym na odpowiedzialnych, decyzyjnych stanowiskach w sektorze prywatnym. I relatywnie skromnie nawet w porównaniu z osobami, które nie muszą podejmować strategicznych decyzji, ale są np. dobrym programistą, czy kierownikiem projektu w branży IT czy telekomunikacyjnej. Dowód? Niezwykle mało przejść z sektora biznesu do rządu, a jeśli takie są, to dotyczą osób bardzo zamożnych, dla których kwestia wysokości rządowej pensji nie ma znaczenia.

2. To samo dotyczy np. prezydentów dużych miast.

3. Wszyscy zainteresowani wiedzą, że kasa nie jest wielka, ale ponieważ nie ma odwagi ani zgody politycznej by to zmienić, wszystko odbywa się w sposób „łatany” i nieklarowny – stąd system premii, nagród (kwartalnych, półrocznych lub rocznych), dodatkowych synekur w radach nadzorczych czy innych, pozapłacowych bonusów. Nagrody te w wielu miejscach są traktowane jako gwarantowany element wynagrodzenia – dlatego nie dziwi mnie, gdy widzę, że dostali je np. wszyscy wiceprezydenci w danym mieście, czy wszyscy ministrowie lub wiceministrowie. Nie zaskakuje mnie też, gdy widzę, że w ubiegłym roku trójka gdyńskich wiceprezydentów została powołana na dodatkowe funkcje, wiążące się z apanażami. Podwyżki dać im nie można, a to można.

4. Być może z definicji ta kasa powinna właśnie być niewielka – wtedy nie podejmą się jej osoby na dorobku, które muszą zarabiać na życie, a będzie jedynie pewną formą uhonorowania i zaszczytu dla osoby, która jest zamożna, osiągnęła sukces w życiu, a teraz jest gotowa popracować w imię idei naprawy Rzeczypospolitej. Ewentualnie podejmą się jej te osoby, które na wolnym rynku nie byłyby w stanie zarobić takich pieniędzy. Czy aby na pewno to właściwy model?

5. Jeśli ktoś w Polsce miałby zarabiać duże pieniądze, to ja uważam, że w pierwszej kolejności powinny to być osoby, podejmujące najważniejsze decyzje, osoby biorące na siebie największą odpowiedzialność za skutki nietrafionych postanowień i osoby, których działania lub zaniechania wpływają bezpośrednio lub pośrednio na losy milionów innych ludzi. Kłopot polega na tym, że mamy tak niskie zaufanie do instytucji państwa i do ludzi rządzących, że (odpowiednio suflowani przez aktualną opozycję, ktokolwiek nią wtedy jest), że nie uważamy tych ludzi za wartościowych, mądrych, zaangażowanych i wykonujących trudną, odpowiedzialną pracę.

6. Jesteśmy krajem na dorobku i ważne jest, by osoby kierujące Polską swoim działaniem pokazywały, że mają tego świadomość. I problemem nie jest tu wynagrodzenie (dałbym istotnie wyższe, choć powiązałbym je z osiąganiem celów lub wskaźników), ale to, że nie mamy zaufania do dużej części tych elit, a owa duża część nie traktuje tej pracy jako służby publicznej, ale jako łup. Ministerstwa obrastają gabinetami politycznymi, nażelowanymi asystentami bez doświadczenia, kierowcami, sekretarkami, pozatrudnianymi szwagrami, zięciami i konkubentami, pojawiają się ludzie, którzy przychodzą do urzędu tylko podpisać listę i znikają – i to wkurza bezmiernie i wtedy każda wydana złotówka jest tą wydaną bez sensu i nadmiarową.

7. Obniżenie niewysokich pensji parlamentarzystów w sytuacji dziwnych i pozwalających na nadużycia zasad rozliczania środków na biura poselskie, nie ma żadnego sensu i jeszcze bardziej będzie skłaniać do twórczej księgowości (oczywiście nie wszystkich).

8. Nie wiem na czym ma polegać regulacja pensji samorządowców – jeśli na obniżeniu wszystkim, to moim zdaniem jest to pomysł głupi i szkodliwy, jeśli na większym zróżnicowaniu, tak by wójt niewielkiej gminy i prezydent prawie milionowego miasta nie zarabiali tyle samo – być może słuszny. Poczekam na konkrety.

9. Każdy pomysł wart jest poważnego potraktowania, o ile jest częścią systemowego myślenia. Jeśli jednak ma być szybką i doraźną interwencją, mającą pokazać kto tu rządzi, zgasić pożar wizerunkowy i przykładnie ukarać kilka przypadkowych osób, nie będę w stanie o nim pomyśleć życzliwie. I gdy słyszę, że to spełnianie głosu ludu, to wydaje mi się, że to właśnie jest populizm w najczystszej postaci. A lud zawsze się ucieszy, gdy komuś zabiorą, zwłaszcza gdy to nie mi, tylko jemu, temu darmozjadowi, który dostał pracę po znajomości, a w ogóle – co to w ogóle za praca?

10. Za dobrą i odpowiedzialną pracę merytorycznym ludziom należy dobrze płacić. Na razie w wielu miejscach płaci się przeciętnie, niekoniecznie wymagając dobrej pracy i nie zawsze weryfikując merytoryczne przygotowanie. Pomysły, by wszystkim płacić mniej, niczego w tym modelu nie naprawiają.

11. Jeśli ludzie otrzymali nagrody zgodnie z prawem, zmuszanie ich do oddawania pieniędzy i wskazywanie, kogo mają obdarować, jest co najmniej kontrowersyjne. Jeśli otrzymali niesłusznie - zwrot jest oczywisty, a ktoś, kto podjął bezprawną decyzję, powinien być ukarany. Jak rozumiem, tu nie mamy takiej sytuacji

Zygmunt Zmuda Trzebiatowski na FB

[ALERT]1523142905614[/ALERT]

 

Gdyby wybory odbywałyby się dzisiaj, to zagłosuję na:Zagłosuj, aby zobaczyć wyniki

(C.M)
REKLAMA

Komentarze (1)

CisovianCisovian

0 0

Już się naraziłeś, zrezygnowałeś z kariery na rzecz prawdy, taka jest droga człowieka uczciwego. 13:31, 09.04.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© glosgdyni.pl | Prawa zastrzeżone | 2018