Zamknij
REKLAMA

Wojciech Szczurek buduje Pomnik Gdyńskiej Arogancji

01:15, 01.08.2018 | C.M
REKLAMA
Skomentuj
fot. Czesław Mikołajew

Coraz więcej środowisk wytyka władzom Gdyni, a przede wszystkim prezydentowi Wojciechowi Szczurkowi, co najmniej arogancję. Nie bez powodu. Włodarzowi miasta z morza i marzeń trudno nawet rzetelnie odpisać na pismo w bardzo ważnej dla mieszkańców miasta, którym zarządza, sprawie.

 

Przypomnijmy, głośną sprawę sprzedaży części udziałów Gdyni w PEWiK, na co przed wakacjami bezrefleksyjnie zgodzili się rajcy Samorządności Wojciecha Szczurka, poruszył m.in. Ruch Miejski Wspólna Gdynia. Jak zauważył jej reprezentant Zygmunt Zmuda – Trzebiatowski, niedawny współpracownik prezydenta Szczurka z Samorządności, obecnie kandydat na stanowisko prezydenta miasta, „temat budzi niezwykłe emocje”.


- Nie widać, by w sprawie toczył się rzetelny i uczciwy dialog, dymisja prezesa spółki również nie oczyszcza sytuacji, lecz wręcz przeciwnie – zwiększa wątpliwości co do oceny realnej możliwości spłaty późniejszych zobowiązań przez spółkę bez ryzyka ograniczania zatrudnienia czy wpływu na sytuację płacową – napisali członkowie ruchu w piśmie skierowanym do władz Gdyni. - Ponadto, bliski koniec kadencji i bliskość nadchodzących wyborów samorządowych determinują sposób i temperaturę dyskusji na ten temat. W związku z powyższym, Ruch Miejski Wspólna Gdynia, będąc przeciwnym temu, by niezwykle ważne i strategiczne decyzje dotyczące miasta podejmowane były bez dialogu, bez dania komfortu zainteresowanym oraz w temperaturze bieżących sporów kampanijnych, apeluje do prezydenta Gdyni Wojciecha Szczurka o niepodejmowanie żadnych wiążących decyzji w sprawie zbycia udziałów w PEWIK co najmniej do czasu wyborów samorządowych.

Z odpowiedzi, jaką otrzymał Ruch wynika, że apel nie zyskał zrozumienia, a miasto będzie realizować transakcje, choć nadal nie wiadomo na co mają być wydane pożyczone środki. Ale nie tylko to zaniepokoiło Zmudę-Trzebiatowskiego i jego współpracowników. Otóż - jak zwracają uwagę - zdaniem urzędnika, który podpisał pismo, miała miejsce „szeroka ofensywa informacyjna”. Najwyraźniej jednak mieszkańcy, pracownicy, radni i wszyscy ją przeoczyli; ponadto członkowie Ruchu Miejskiego Wspólna Gdynia z odpowiedzi mieli się dowiedzieć, że miasto „od początku informowało, że ideą przewodnią transakcji było skorzystanie w jej ramach z rządowego Pakietu Wsparcia dla Średnich Miast”. Jednak działacze podkreślają, że nie wiedzą, jak miasto wyznacza ten początek, ale jedno jest dla nich pewne – w materiałach w porządku obrad Rady Miasta nie było tej informacji.

                                  FB/Ruch Miejski Wspólna Gdynia

Nie uszło też adresatów odpowiedzi gdyńskiego magistratu, że pisma nie podpisał ani prezydent, do którego kierowali apel, ani wiceprezydent, ani naczelnik wydziału – położono je na biurku jednego z urzędników, by "dopełnić obrazu arogancji i pokazywania, gdzie nasze miejsce w szeregu".
- W ostatnich miesiącach wzburzenie wielu osób wzbudził zbudowany, odsłonięty, a za chwilę znów zamknięty, dyskusyjnej urody i sporego kosztu Pomnik Polski Morskiej – komentuje Zygmunt Zmuda-Trzebiatowski. - Moje wzburzenie budzi wznoszony od dłuższego czasu, dzień po dniu i pracowicie, bez spektakularnych przesileń, cegła po cegle, Pomnik Gdyńskiej Arogancji. Pismo, które otrzymał Ruch Miejski Wspólna Gdynia, to jedna z takich cegiełek. Mam wrażenie, że nikt z mieszkańców Gdyni nie dał nigdy zgody na budowę tego pomnika, ale jego rozbiórka będzie możliwa, potrzeba będzie tylko sporego wysiłku i mobilizacji w stosownym czasie.

Zmuda-Trzebiatowski podkreśla, że nie zgadza się na to, co ma miejsce: 

- Że osoby, które zgłaszają pytania i wątpliwości, dowiadują się, że czasu było dosyć i widać, komuś się nie chciało doczytać i zaangażować. Że środowisko, które wskazuje na niepokój społeczny i duże emocje dowiaduje się, że w zasadzie powodem tego są „niektórzy radni, którzy uporczywie rozpowszechniają informacje fałszywe”. Że odpowiedzią na apel i wątpliwości nie jest ich rozwianie, ale pokazanie, że właściwie to te wątpliwości są bez sensu i nieuzasadnione. Że odpowiedzią na apel do prezydenta miasta jest podpisana przez urzędnika arogancka adnotacja, że radni powinni działać zgodnie ze złożonym ślubowaniem – wylicza. - Współczuję urzędnikowi, który dostał to do podpisania, ale przede wszystkim oburza mnie taki sposób rozmawiania władz Gdyni: arogancki, protekcjonalny, pozbawiony wątpliwości, empatii i pełen pouczeń. To mamy w Gdyni i mieć będziemy, jeśli nic się nie zmieni. Mojej zgody na to nie ma – kwituje.

Portal Wybrzeze24.pl

[ZT]1824[/ZT]

 

(C.M)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© glosgdyni.pl | Prawa zastrzeżone