Zamknij
REKLAMA

Luksus reglamentowany

18:19, 12.01.2018 | C.M
REKLAMA
Skomentuj

Marka „Pewex” (której nazwa  pochodzi  od skrótu Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrznego) była w czasach PRL synonimem towarów luksusowych.  Co ciekawe, sieć pewexowskich sklepów i kiosków, w których można było dokonać zakupów  za tzw. bony dolarowe i waluty wymienialne, choć nierozerwalnie kojarzy się z okresem „słusznie minionym”, została w Polsce utworzona dopiero w roku 1972, w gierkowskiej  dekadzie „propagandy i sukcesu”.

Polacy kilku pokoleń mogli kupić w takich miejscach towary praktycznie niedostępne w „normalnych” sklepach  za złotówki: zagraniczne alkohole i papierosy, kawę, herbatę, czekoladę, kosmetyki, odzież itp. Większość moich szkolnych przyjaciół swoje pierwsze dżinsy zawdzięcza właśnie sklepom „Pewexu”. Nic więc dziwnego, że nazwa ta trafiła również do tytułu książki, poświęconej dość płynnemu w końcu i nie do końca sprecyzowanemu pojęciu luksusu w powojennej Polsce.

Aleksandra Boćkowska próbuje odpowiedzieć na pytanie, co oznaczał luksus w czasach, kiedy niedostępne lub trudno dostępne było niemal wszystko? Opisuje np.  środowisko  tzw „bezetów”, czyli „byłych ziemian”, którzy w nowej rzeczywistości próbowali ocalić fragmenty swojego dawnego świata i życia codziennego, w którym namiastką luksusu była herbata, podawana  w cudem zachowanej   przedwojennej filiżance, srebrna łyżeczka, kapelusz, koronkowe rękawiczki  czy portret pradziadka.  Tak naprawdę luksusem okazywało się w tej grupie zachowanie pewnej godności i niezależności, nie do końca skądinąd związanej wyłącznie z pieniędzmi. Własność prywatna, uznawana w nowym ustroju wręcz za „podejrzaną”, zwłaszcza w latach 50-tych i 60-tych nie mogła być powodem do dumy, gdyż była „ideowo obca”. Jednak już w kolejnych dekadach posiadanie domu, działki rekreacyjnej czy samochodu nie uchodziło za naganne i oznaczało raczej  przynależność do grupy „uprzywilejowanych”. Ale w PRL-owskiej rzeczywistości luksusem były  na pewno odpowiednie znajomości. To one gwarantowały  pośrednio dostęp do rozmaitych, trudno dostępnych   towarów. Znajomości były wręcz bezcenne – począwszy od majstra na budowie, mechanika z Polmozbytu, ekspedientki w sklepie, po dyrektora przedsiębiorstwa, sekretarza partyjnego  czy ministra. To one otwierały drogę do wszystkiego, czego brakowało: od  masła, przez sztukę mięsa po talony na samochód czy przydział innych deficytowych dóbr. Raz mogła to być benzyna, innym razem atrakcyjne skierowanie FWP (dla niewtajemniczonych – Fundusz Wczasów Pracowniczych), płaszcz ortalionowy, koszula non-iron czy modna peruka.

Dla mieszkańców Trójmiasta niezwykle pouczająca będzie lektura zwłaszcza  pierwszego rozdziału książki „Luksus wpływa do Polski – Dary morza”. Autorka opisuje w nim m.in. historię powstania  „Zegarkowa” –  osiedla domków jednorodzinnych , zaprojektowanego i wybudowanego w Gdyni-Redłowie, głównie  z myślą o pracownikach PLO i DALMOR-u –  marynarzach i rybakach dalekomorskich. Przez lata ich dewizowe dodatki (doliczane do złotówkowej pensji) były bowiem obiektem zazdrości, a nawet zawiści  innych grup zawodowych i z pewnością przyczyniły się do prywatnego importu wielu produktów, uznawanych w PRL-u za luksusowe. Z dzisiejszego punktu widzenia te dodatki były  dość skromne, ale dopiero zamiana ich zagranicą na  łatwo zbywalne, deficytowe w Polsce towary i sprytne uniknięcie opłat celnych, mogły w dłuższej perspektywie przynieść niektórym „handlowcom” wręcz fortuny. Ta prywatna przedsiębiorczość, na którą władza w kolejnych dekadach przymykała z reguły  ideologiczne oko, wypełniała tez najczęściej nie tylko luki w państwowych handlu, ale i zaspokajała społeczne zapotrzebowanie na pewne namiastki luksusu. Czasem były to modne damskie sweterki, pończochy nylonowe, złote stalówki, czasem zegarki (stąd nieoficjalna nazwa gdyńskiego osiedla, wymyślona podobno przez taksówkarzy). Wraz z murami kolejnych marynarskich domów na Zegarkowie rosła też zazdrość mniej zaradnych sąsiadów, którzy tworzyli  kolejne miejskie legendy  o  elitarności tego miejsca i bogactwach jego mieszkańców. Niektórzy z tych zawistnych pisali też „życzliwe” donosy do odpowiednich służb, które powinny zrobić w końcu „porządek z bezkarnymi dorobkiewiczami”.

Trochę szkoda, że tylko śladowo pojawiły się w książce wątki  Gdańska i  Sopotu. Zwłaszcza ten ostatni  w całym  powojennym okresie stanowił przecież nie tylko  ewidentny symbol zatrzymanego w czasie  luksusu (z całą legendą Grand Hotelu i przedwojennego dziedzictwa kurortu), ale był też  miejscem, w którym siermiężny świat PRL-u zderzał się z tym zagranicznym, choćby dzięki  kolejnym edycjom Międzynarodowego Festiwalu Piosenki,  przez lata największej imprezy tego typu w całym bloku wschodnim. Za sprawą wyodrębnionego fragmentu plaży i zamkniętego dla postronnych rządowego ośrodka wypoczynkowego,  stał się też Sopot na kilka powojennych dekad  enklawą nowej elity partyjnej i rządowej. Bywał tu przecież regularnie  Bierut, Rokossowski, Cyrankiewicz, Gomułka i cała masa mniej ważnych decydentów. To właśnie dzięki nim  nadmorska trasa spacerowa  zasłużyła sobie wtedy  nawet  na potoczną nazwę Alei Prominentów.  Lokalnymi, choć o zasięgu ogólnopolskim, symbolami małego luksusu, tym cenniejszymi, że  niemal każdy mógł sobie na nie pozwolić, były wtedy  sopockie lody od „prawdziwego Włocha”, bilety do Opery Leśnej, czy kieliszek słodkiego wina „Gellala” i kawa  na tarasie  „Złotego Ula”, który stanowił też doskonały punkt obserwacji najnowszych trendów obowiązującej mody.

    „Księżyc z Peweksu” stanowi doskonały  przykład starannie dopracowanej i udokumentowanej  pozycji,  relacjonującej  z socjologicznym zacięciem  absurdy PRL- owskiego świata i  przeznaczonej praktycznie dla każdego czytelnika. Ta książka  powinna  stanowić obowiązkową lekturę dla wszystkich, którzy chcieliby bliżej poznać (ewentualnie przypomnieć sobie)  ten dziwny  świat, w którym niewątpliwie jednym z największych luksusów  było posiadanie  własnego zdania.

 

Wojciech Fułek

 

------   

Aleksandra Boćkowska, Księżyc z Peweksu – o luksusie w PRL, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2017

 

REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

Szanowny Użytkowniku

25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych").

Kto będzie administratorem Twoich danych?

Po dniu 25 maja 2018 roku administratorami danych będzie firma , oraz nasi Zaufani Partnerzy, z którymi stale współpracujemy. Najczęściej ta współpraca ma na celu dostosowywanie reklam, które widzisz na naszej stronie internetowej do Twoich potrzeb i zainteresowań oraz wykonywanie różnych badań mających na celu polepszanie usług internetowych i dostosowywanie ich do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje dotyczące administratorów znajdują się w polityce prywatności.

Jaki jest cel przetwarzania danych?

Dane osobowe są zbierane w ramach korzystania przez naszych Użytkowników z naszej strony internetowej wraz z funkcjonalnościami na niej udostępnianych ,w tym zapisywanych w plikach cookies, które są instalowane na naszej stronie przez nas oraz naszych Zaufanych Partnerów. Przetwarzamy te dane w celach opisanych w polityce prywatności, między innymi aby: dopasować treści stron i ich tematykę, w tym tematykę ukazujących się tam materiałów do Twoich zainteresowań,zapewnić Ci większe bezpieczeństwo usług, w tym, aby wykryć ewentualne boty, oszustwa czy nadużycia,dokonywać pomiarów, które pozwalają nam udoskonalać nasze usługi i sprawić, że będą maksymalnie odpowiadać Twoim potrzebom,pokazywać Ci reklamy dopasowane do Twoich potrzeb i zainteresowań.

Komu możemy przekazać dane?

Zgodnie z obowiązującym prawem dane mogą zostać przekazywać podmiotom przetwarzającym je na nasze zlecenie, np. dostawcą usług IT, agencjom marketingowym, podwykonawcom naszych usług, Zaufanym Partnerom oraz podmiotom uprawnionym do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa np. sądom lub organom ścigania, gdy wystąpią z żądaniem w oparciu o stosowną podstawę prawną. Informujemy, że na naszej stronie internetowej dane o ruchu użytkowników zbierane są przez naszych Zaufanych Partnerów.

Jak możesz zarządzać swoimi danymi?

Masz między innymi prawo do żądania dostępu do danych, sprostowania, usunięcia lub ograniczenia ich przetwarzania. Możesz także wycofać zgodę na przetwarzanie danych osobowych, zgłosić sprzeciw oraz skorzystać z innych praw wymienionych szczegółowo w polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje jak to zrobić.

Zaznacz przycisk „Zgadzam się” jeśli wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych podanych w formularzu przez i naszych Zaufanych Partnerów jako administratora danych osobowych, w celach marketingowych, które obejmują także niezbędne działania analityczne i zestawianie w profile marketingowe na podstawie aktywności na stronie internetowej zgodnie z bezwzględnie obowiązującymi przepisami prawa. Wyrażenie zgody jest dobrowolne , masz prawo do dostępu do swoich danych, ich poprawiania, a także wycofania udzielonej zgody w dowolnym momencie, a także o pozostałych kwestiach wynikających z art. 13 RODO, dostępnych w Polityce prywatności..

Zgadzam sięNie teraz
© glosgdyni.pl | Prawa zastrzeżone