Zamknij

Magiczna podróż z Królem walca

14:36, 30.05.2018 | Z.B
REKLAMA
Skomentuj
Foto: Ziemowit BUJKO

Prawie 40 minut trwały same bisy! Publiczność nie chciała wypuścić artystów ze sceny i domagała się jeszcze i jeszcze. To już piąta fantastyczna podróż w krainę muzyki z królem walca. Sobotni wieczór w ERGO Arenie był po prostu magiczny.

Andre Rieu nie po raz pierwszy wystąpił w Gdańsku, bo jak zadeklarował ze sceny bardzo lubi tu przyjeżdżać i znakomicie się tu czuje.

W ponad dwugodzinnym koncercie widzowie odwiedzili m.in. Holandię, Hiszpanię, Chiny, Orient i oczywiście straussowski Wiedeń. Artyście towarzyszyła ogromna orkiestra symfoniczna, cztery sopranistki i trzech tenorów. Zaprezentowano znane i lubiane utwory z różnych stron świata: m.in. słynną „Habanerę”, „Ave Maria”, wiedeńskie walce Johanna Straussa, Arię z "Traviaty” i wiele innych znakomitych utworów. Wszystkie były perfekcyjnie zagrane i wspaniale odśpiewane.

Muzyka poważna została zaprezentowana przez holenderskiego wirtuoza z pewnym dystansem oraz z ogromnym poczuciem humoru. W czasie wiązanki straussowskich walców artysta tradycyjnie zaprosił publiczność do tańca. Przed jednym z utworów artysta stwierdził, że wszędzie, gdzie go prezentował publiczność reagowała owacją na stojąco. - Ciekawe, czy w Gdańsku będzie podobnie? - zapytał. W odpowiedzi publiczność wszystkie zagrane od tej pory utwory przyjmowała w taki sposób.

Wszyscy artyści wystąpili w przepięknych strojach z epoki walca. Całości dopełniała scenografia, wprowadzająca odpowiedni nastrój i klimat oraz prowadzenie koncertu przez Mistrza Rieu ze swadą i humorem. A że w szeregach jego orkiestry była polska skrzypaczka – Agnieszka, wszystko było na bieżąco tłumaczone. W pewnym momencie przy dźwiękach szkockich dudów przez widownię, w stronę sceny przedefilował orszak ubranych w charakterystyczne szkockie stroje – dudziarzy. Solówkę na tym instrumencie zagrała również jedna z instrumentalistek orkiestry.

Planowane dwie godziny minęły szybko, jak z bata strzelił. Holenderski wirtuoz nie byłby sobą, gdyby publiczności czymś nie zaskoczył. Tym razem na zakończenie koncertu z nieba (czyli z sufitu) poleciał na widzów deszcz balonów i zaczęły się bisy. Publiczność długo nie chciała wypuścić artystów ze sceny, a ci odwdzięczali się coraz nowymi prezentacjami, a to "Marsz Radetzky'ego", to "Baron Cygański", to znów "Wesoła Wdówka". Szczególnie ujął publiczność „Niech żyje bal”. Gdy wyczerpał się klasyczny repertuar artyści sięgnęli także po muzykę współczesną i ze sceny popłynął ognisty rock-and-roll. Wreszcie, gdy tuż przed 23.00 umilkła muzyka, artyści zeszli ze sceny widownia również czuła się usatysfakcjonowana i już spokojnie przyjęła wiadomość, że to już naprawdę koniec.

 

Z ERGO Areny: Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

[ALERT]1527701761537[/ALERT]

 

REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© glosgdyni.pl | Prawa zastrzeżone