Zamknij

Szesnaście to... za dużo. Arka Gdynia za burtą EuroCup!

02:31, 17.10.2018 | Z.B
REKLAMA
Skomentuj
Foto: Piotr Sukiennicki

Koszykarki Arki Gdynia po porażce w pierwszym spotkaniu w Turcji, aby awansować musiały w rewanżu pokonać rywalki szesnastoma punktami.

Na niespełna dwie minuty przed końcową syreną do szczęścia brakowały im cztery oczka i wówczas na rzut za trzy zdecydowała się Anna Makurat. Piłka uderzyła w obręcz i... spadła wprost w ręce Nilay Kartaltepe. Nieważne, że Turczynki nie przeprowadziły akcji. Te dwadzieścia kilka sekund wystarczyło, by gdyniankom zabrakło czasu na wygranie tego dwumeczu.

A zaczęło się nawet obiecująco, pomimo trójki Marie Ruzickovej, która otworzyła mecz. Na z górą 5 min ut przed końcem pierwszej kwarty gdynianki po serii 10:0 zakończonej przez Emmę Cannon prowadziły już 10:3, a półtorej minuty później Barbora Balintova wywindowała wynik na 14:5. Niestety, rywalki nie pozwoliły na więcej, w krótkim czasie głównie za sprawą Ruzickovej i Kaleah Copper odrobiły straty, tak więc gdyniankom po 10 minutach udało się nadrobić ledwie trzy oczka.

W drugiej odsłonie oba zespoły postawiły na twardą obronę, przez co wynik zmieniał się bardzo powoli. Po połowie kwarty w wyniku Cannon-ady gdyniankom udało się znów zwiększyć dystans do ośmiu punktów. Przyjezdne jednak wykazały się dużym cwaniactwem i kilkakrotnie skontrowały Arkę z... faulem. Mimo to w ostatniej sekundzie rzut Balintovej przesądził o pięciopunktowym prowadzeniu zawodniczek Gundarsa Vetry do przerwy.

Trzecia kwarta wyglądała podobnie do drugiej. Najpierw przyjezdne odrobiły dużą część strat, by następnie oddać pole zawodniczkom Arki, które po rzucie Rebecci Allen znów prowadziły ośmioma oczkami. (58:50). Niezawodne Rebekah Gardner i Copper trzymały jednak swój zespół w grze, nie dopuszczając, by przewaga miejscowych stała się większa. Gdy pod koniec 30. minuty meczu udało się gdyniankom wreszcie uzyskać 12 punktów przewagi, ich była koleżanka skopiowała w ostatniej sekundzie wyczyn Balintovej z poprzedniej kwarty. Mimo to 10 punktów zapasu i tylko sześć do awansu zapowiadało w czwartej odsłonie nie lada emocje.

Zaczęły jednak gościnie od odrabiania strat. Znów niesamowita była Copper, zwłaszcza na linii rzutów wolnych (pomyliła się w meczu tylko raz na 11 prób). Koszykarki z Gdyni ponownie mozolnie budowały przewagę, aż wreszcie po lay-upie Cannon udało im się znów odjechać na tuzin oczek na ok. 2,5 minuty przed końcem. Chwilę później Makurat pokusiła o wspomniany na wstępie rzut za trzy...

Czas nieubłaganie upływał, gdynianki próbowały faulować, rywalki – o dziwo – pudłowały, ale i w gdyńskim obozie dawały znać o sobie nerwy. Straty, złe podania, przestrzelone rzuty, a w końcówce - bezbłędna Copper zadaje cios łaski.

Eksgdynianka była najlepszą zawodniczką przyjezdnych w tym spotkaniu. Miała 27 punktów, dodała do tego 5 zbiorek, dwie asysty i 2 przechwyty. Wtórowała jej Rebekah Gardner (21 punktów, 2 zb, 3 as, 3 przechwyty). W ekipie Arki fantastyczny mecz zagrała Barbora Balintova, która wyrasta na godna następczynię Jeleny Skerović. Zanotowała double-double (16 p, 11 as), do tego dodała 3 zbiorki i 3 przechwyty. Dało jej to najwyższy w tym meczu eval: 27. Emma Cannon rzuciła 25 punktów.

Zawodniczki Arki zdawały sobie po meczu sprawę, że szansę na awans przegrały w pierwszym spotkaniu, w którym dały się Turczynkom zdominować. To koniec przygody z europejskimi rozgrywkami dla koszykarek Arki. Pozostaje już tylko skupić się na lidze i... spróbować za rok.

 

Arka Gdynia – Orman Genclik 82:74 (20:17, 22:20, 27:22, 13:15)

 

Arka: Cannon 25, Balintova 16 (11 as), Allen 12, Baltkojiene 8, Makurat 7, Greinacher 6, Misiek 4, Jurcenkova 4, Rembiszewska 0, Podgórna 0.

Trener: Gundars Vetra

 

Orman Genclik: Copper: 27, Gardner 21, Ruzickova 14, Kavurmacioglu 6, Henry 5, Kartaltepe 1, Askin 0, Sahin 0.

Trener: Alper Durur

 

Sędziowie: H. Bjedic (BIH), S. Chaykovskyy (UKR), J. Barkauskas (LTU)

 

 

Z hali gier GCS: Ziemowit BUJKO

Foto: Piotr Sukiennicki

REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© glosgdyni.pl | Prawa zastrzeżone