Zamknij

Stand-up-erzy i RAP-erzy pieskom!

21:34, 10.09.2018 | Z.B
REKLAMA
Skomentuj
Foto: Ziemowit BUJKO

5 miesięcy pracy, po 1000 telefonów dziennie, od poniedziałku do niedzieli, po kilka godzin dziennie. Ale warto było – powiedział spiritus movens całej imprezy, Adam Van Bendler.

Faktycznie, rozmach gigantyczny, jak na nasze warunki i możliwości. Kwiat polskiego stand-upu i czołówka wykonawców RAP-u. Przyjechali z całej Polski na wezwanie swojego kolegi, aby wspomóc go w zbieraniu funduszy na bezdomne psy.

Pomysł rozegrania takiego meczu urodził się w głowie organizatora około pół roku temu. Stand-up, futbol i psy to trzy największe miłości Adama. Rezultat jednak przeszedł najśmielsze oczekiwania.

Dzięki temu na świeżo położonej murawie Narodowego Stadionu Rugby w Gdyni pojawiły się dwie drużyny. Czerwoni, czyli stand-uperzy, wśród których mogliśmy zobaczyć m.i.in. Abelarda Gizę, Kacpra Rucińskiego, czy Łukasza „Lotka” Lodkowskiego i niebiescy, raperzy wśród których byli m.in. Tau, Zbuku i Gedz, których koncerty na naszych łamach relacjonowaliśmy. W drużynie czerwonych wystąpili także Rafał Siemaszko oraz prezes Arki Gdynia, Wojciech Pertkiewicz, a trenerem tej drużyny był Janusz Kupcewicz. W niebieskich barwach mogliśmy natomiast dostrzec „turbokozaka”, czyli Bartosza Ignacika, dziennikarza Canal+. Sędzią głównym tego spotkania była Karolina Bojar, najbardziej znana polska sędzina piłkarska, której towarzyszyły na liniach dwie koleżanki.

Mecz zaczął się znakomicie dla czerwonych, którzy po strzale Rafała Siemaszki objęli dość szybko prowadzenie. Z czasem ich akcje przyniosły kolejne bramki i przy stanie 4:0 wydawało się, że raperzy zostaną rozgromieni. Tym udało się wreszcie zdobyć gola, ale jeszcze przed przerwą stand-uperzy podwyższyli na 5:1.

Co działo się w szatni niebieskich pozostanie już ich tajemnicą. Dość jednak powiedzieć, że po przerwie na boisko zespół raperów wyszedł całkowicie odmieniony. Akcje niebieskich były coraz groźniejsze i ich wynikiem były kolejne bramki. Kiedy na tablicy pojawił się rezultat 5:5, raz jeszcze zmobilizowali się czerwoni, a występujący z kontuzją pachwiny Kacper Ruciński zdobył szóstą bramkę. Wydawało się, że niebiescy już się nie podniosą, ale tuż przed końcowym gwizdkiem sędzi Bojar ich akcja została uwieńczona sukcesem. A zatem o zwycięstwie musiały rozstrzygnąć rzuty karne, co tylko przedłużyło emocje licznie zgromadzonej publiczności. Strzały Lotka i obronił bramkarz raperów, a Bartek Ignacik, jak na turbokozaka przystało trafił w... poprzeczkę. O jedna bramkę lepsi okazali się jednak raperzy i po ostatnim wykorzystanym rzucie karnym, wszyscy zawodnicy w niebieskich kostiumach rzucili się na strzelca zwycięskiej bramki.

Mecz był pierwszą częścią całej imprezy. Jak wszyscy zgodnie przyznawali, pierwotnym pomysłem organizatora. Szkoda jednak byłoby zmarnować taki potencjał stand-upowy zgromadzony w jednym miejscu i czasie. Wieczorem zatem w hali Gdynia Arena odbyła się gala stand-upu, podczas której swój repertuar zaprezentowało dwunastu uczestników meczu. Występy rozpoczął Abelard Giza, a zakończył twórca całego zamieszania, Adam Van Bendler. Niestety na sceniczne występy Rafała Siemaszki i prezesa Pertkiewicza jeszcze będziemy musieli nieco poczekać.

Warto dodać, że charytatywny był nie tylko mecz, ale również gala. Wszyscy artyści zagrali za darmo, a cały dochód z obu imprez zasilił konto fundacji „Psia Krew”.

(Z.B)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© glosgdyni.pl | Prawa zastrzeżone