Zamknij

Paolo Lorenzi międzynarodowym mistrzem Sopotu!

14:55, 06.08.2018 | Z.B
REKLAMA
Skomentuj
Foto: Ziemowit BUJKO

Rozstawiony z numerem 2 Włoch Paolo Lorenzi został zwycięzcą międzynarodowego turnieju tenisowego Sopot Open, który rozegrany został na kortach gdyńskiej Arki. W finale pokonał Hiszpana Daniela Gimeno-Travera 7:6, 6:7, 6:3.

Nie zawiódł się ten, kto po tym meczu spodziewał się wielkiej tenisowej bitwy. Obaj tenisiści za swoje zagrania zebrali zasłużone brawa, ale dużo lepiej ten pojedynek rozpoczął Hiszpan, który przełamał serwis rywala już w pierwszym gemie i prowadził nawet 4:1. Ambitny i waleczny Lorenzi po raz kolejny udowodnił, że jest w stanie odrobić niemal każdą stratę. Jego potężne forhendy, dobre wybory kierunków uderzeń i m.in. błędy rywala sprawiły, że kibice oglądali tiebreak. W nim lepszy 7:2 był Paolo Lorenzi.

Drugi set rozpoczął się podobnie - najpierw serwis rywala przełamał Gimeno-Traver, by za chwilę oddać swoje podanie rywalowi. Od stanu 1:1 w drugim secie na korcie wydarzyło się wszystko: były piękne skróty, precyzyjne passing shoty i punktowe returny. Obustronne ryzyko i klasa sportowa finalistów sprawiły, że był to jeden z najbardziej widowiskowych meczów MTT Sopot Open 2018. W tiebreaku drugiego seta Włoch prowadził nawet 5:2, ale pięć kolejnych akcji wygrał Gimeno-Traver i doprowadził do remisu w całym meczu! W trzecim secie to ponownie Lorenzi rozpoczął od prowadzenia 2:0, ale przy pierwszej okazji Gimeno-Traver odrobił stratę. Ostatnie gemy finału należały jednak do Włocha, który po blisko trzech godzinach walki wygrał 7:6(2), 6:7(5), 6:3.

- Dziękuję rywalowi za walkę w tym “staromodnym” pojedynku - powiedział Daniel Gimeno-Traver. - Oczywiście po przegranej jestem smutny, ale za kilka dni zostaną mi same pozytywne wspomnienia. Cieszę się, że zaprezentowaliśmy długie, ciekawe wymiany i wiele zwrotów akcji. Dziękuję kibicom za to, z jakim zaangażowaniem nas wspierali.

Za grę na najwyższym poziomie podziękował rywalowi także Paolo Lorenzi.

- To była bardzo trudna bitwa - docenił przeciwnika Włoch. - Cieszę się, że w trzecim secie byłem skupiony na tym, żeby pokazać swój najlepszy tenis i zwyciężyć. Zagraliśmy, jak powiedział Daniel, trochę “staromodny” pojedynek. Co więcej mógłbym dodać? Jestem bardzo szczęśliwy!

 

Przed finałem gry pojedynczej rozegrano finał debla.

Po meczu pierwszej rundy Mateusz Kowalczyk powiedział, że przyjechał po trofeum i nie rzucił słów na wiatr! W parze z Szymonem Walkowem pokonał w finale gry podwójnej parę Ruben Gonzales/Nathaniel Lammons. Było to już drugie w ostatnich miesiącach wspólne zwycięstwo polskiej pary. Wcześniej triumfowali w poznańskim challengerze.

Mecz rozpoczął się od zachowawczej gry obu zespołów, a autorami pierwszego przełamania na 4:3 w pierwszym secie byli Polacy. Chwilę później duet Gonzales/Lammons udowodnił, że w finale debla znalazł się zasłużenie, bo na tablicy wyników znów był remis. O tym, kto wygra pierwszego seta decydował tiebreak. Kowalczyk i Walków popisali się pełnym wachlarzem tenisowych zagrań, czym zaimponowali żywiołowo reagującej publiczności i pokonali rywali 8:6. W drugiej partii przewaga polskiego duetu była dużo bardziej widoczna. Dobra gra przy siatce, skuteczny serwis i mocne returny pomogły faworytom kibiców na wygranie już pierwszego gema serwisowego swoich rywali. Od stanu 3:0 gra toczyła się w trybie “gem za gem” i biało-czerwoni wygrali 6:3! W sumie zwycięzcy zapisali na swoim koncie 65% małych punktów.

- Żaden mecz na tym turnieju nie był łatwy - podsumował finałowy pojedynek zmęczony, ale szczęśliwy Mateusz Kowalczyk. - Pokazaliśmy, że jesteśmy mocni a sukces w Poznaniu nie był przypadkowy. Bardzo cieszę się z tego zwycięstwa.

Podobnie ten sukces skomentował szeroko uśmiechnięty Szymon Walków.

- Staraliśmy się każdą kolejną piłkę zagrać najlepiej, jak potrafimy - powiedział. - Dziś byliśmy po prostu lepsi, co pokazaliśmy na korcie. Przetrwaliśmy trudne momenty i po raz kolejny udowodniliśmy, że jesteśmy twardzi! Bardzo dobrze czujemy się w swoim towarzystwie, znamy się już naprawdę długo. Mateusz grał jeszcze z moim starszym bratem ponad 10 lat temu… Dzięki temu dobrze się komunikujemy i to widać na korcie.

 

Z kortów "Arki" Gdynia: Ziemowit BUJKO,

Foto: autor

[ALERT]1533720156421[/ALERT]


 

REKLAMA
W okresie ciszy wyborczej tj. w okresie 24 godzin poprzedzających dzień wyborów i aż do chwili zakończenia głosowania zabronione jest prowadzenie agitacji wyborczej na rzecz kandydatów w jakiejkolwiek formie. Publikacja na portalu internetowym jakichkolwiek komentarzy mających charakter agitacji wyborczej może zostać uznana za naruszenie przepisów ustawy Kodeks Wyborczy oraz stanowi czyn zagrożony karą grzywny (art. 498 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. - Kodeks wyborczy, t.j. Dz. U. z 2018 r. poz. 754 z późn. zm.)

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© glosgdyni.pl | Prawa zastrzeżone