Zamknij

Jastrzębie bez pucharu CEFL!

20:39, 12.06.2018 | Z.B
REKLAMA
Skomentuj
Foto: Jacek Stańczak, ligafa.pl

Seahawks Gdynia nie udało się wygrać międzynarodowego CEFL Cup. Wicemistrzowie Polski musieli uznać na wyjeździe wyższość SBB Vukovi Beograd, którym ulegli w stolicy Serbii 41:55.

Ofensywa Jastrzębi nie prezentowała się najlepiej na początku spotkania i swoje pierwsze posiadanie piłki Polacy zakończyli odkopaniem futbolówki na stronę rywali. Wilki z Belgradu były natomiast niemal bezbłędne w pierwszej połowie, wszystkie serie ofensywne kończąc wywalczeniem przyłożenia. Zaczęło się od kilkujardowego biegu w pole punktowe amerykańskiego rozgrywającego, Khariego Verchera i podwyższenia za jeden punkt Željko Stegnjai. Gdynianom udało się odpowiedzieć 23-jardowym biegiem Jana Domagały. Celne kopnięcie Przemysława Portalskiego dało remis 7:7. Gospodarze jednak szybko przesuwali się pod polską endzone, kończąc swoje drugie posiadanie piłki krótką akcją podaniową, która dała touchdown Nikoli Simovicia. Przy podwyższeniu nie pomylił się ponownie Stegnjaja. Mieliśmy już wówczas drugą kwartę i przebiegła ona zdecydowanie pod dyktando Vukovi. Seahawks nie wykorzystali swojej serii ofensywnej, a Serbowie zadali im trzeci cios. Vercher urwał się defensywie i podał w pole punktowe do nieupilnowanego Simovicia, który tym samym już po raz drugi dzisiejszego dnia zanotował touchdown. Po udanym podwyższeniu gospodarze prowadzili już 21:7, co mocno podcięło skrzydła wicemistrzom Polski. Ponownie udało się co prawda wbiec w endzone Domagale po 20-jardowym biegu, a podwyższył Portalski, lecz jeszcze przed przerwą Vukovi zanotowali kolejne przyłożenie. W końcówce drugiej kwarty 16-jardowe podanie trafiło w ręce Ivana Nedeljkovicia, który wpisał się na listę punktujących. Podwyższenie za jedno “oczko” ustaliło rezultat pierwszej połowy na 28:14. Seahawks co prawda próbowali jeszcze w ostatnich sekundach zmniejszyć stratę, lecz w ostatniej akcji dalekie podanie Josepha Bradleya złapał w polu punktowym Nedeljković, którego oglądaliśmy także w formacji defensywnej.

Na początku trzeciej kwarty Seahawks byli bliscy pierwszego zatrzymania serii ofensywnej rywali, którzy w wyniku kar mieli do przejścia niemal dwadzieścia jardów. Długim podaniem do wszechstronnego Nedeljkovicia popisał się jednak Vercher i około 60-jardowa akcja Vukovi zakończyła się przyłożeniem. Po raz piąty celnie podwyższył Stegnjaja. Jastrzębie straty zmniejszyły dzięki touchdownowi Piotra Rudnickiego, który złapał podanie Bradleya. W trzeciej części meczu udaną akcję biegową, zakończoną blisko pola punktowego rywali, urazem przypłacił rozgrywający Wilków, Khari Vercher. Musiał na pewien czas opuścić on plac gry, co jednak nie przeszkodziło Vukovi w udanym sfinalizowaniu swojego ataku. Już chwilę później 5-jardowym biegiem popisał się debiutujący w szeregach serbskiej ekipy Amerykanin Cory Butler-Boyd. Przez zły snap podopiecznym Malika Jacksona nie udało się podwyższyć za jeden punkt. Po stronie gdynian nadzieję w serca polskich kibiców wlał swoim przyłożeniem Paweł Fabich. Jastrzębiom również nie wyszło podwyższenie. Sytuację próbował jeszcze ratować Paweł Henicz, podając do Michała Jarockiego, lecz szczelna defensywa Serbów nie pozwoliła Polakowi na zdobycie dwóch “oczek”. Kolejne siedem punktów w końcówce zaliczyli natomiast gospodarze. Vercher wrócił na boisko i oddał futbolówkę w ręce Nedeljkovicia, który po przebiegnięciu kilkudziesięciu jardów zameldował się w endzone. Za jeden punkt podwyższył Stegnjaja. W ostatniej kwarcie straty wicemistrzów Polski udało się zmniejszyć dzięki udanej akcji podaniowej, zakończonej złapaniem piłki w polu punktowym przez Henicza. Kopnięcie Portalskiego zmieniło rezultat na 48:34. Szybko odpowiedzieli jednak ubiegłoroczni półfinaliści ligi serbskiej, a dokładniej ich gwiazda, Nikola Simović. Po jego przyłożeniu wynik zmienił celnym kopnięciem znów Stegnjaja. Ostatnie słowo należało do wicemistrzów Polski. Czterojardowy bieg Josepha Bradleya zmniejszył rozmiary porażki Jastrzębi. Końcowy rezultat na 55:41 ustalił celnym kopnięciem Przemysław Portalski.

Seahawks Gdynia wracają zatem do kraju bez pucharu i muszą skupić się na rywalizacji w Lidze Futbolu Amerykańskiego. Już za tydzień czeka ich bowiem kluczowy mecz z Lowlanders Białystok, który wyłoni zespół z bezpośrednim awansem do półfinału. Jeśli Ludzie z Nizin odrobią trzypunktową stratę z pierwszego starcia tych ekip, to ich zobaczymy bezpośrednio w meczu, którego stawką będzie Polish Bowl, a Jastrzębie będą wówczas musiały rozegrać dodatkowe spotkanie w rundzie dzikich kart.

 

CEFL Cup Finał:

Vukovi Beograd – Seahawks Gdynia 55:41 (7:7, 14:7, 27:13, 7:14)


 

--------------------------------------------

Źródło: ligafa.pl

tekst: Mariusz Kańkowski
Biuro Prasowe LFA

[ALERT]1528963749219[/ALERT]

 

(Z.B)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

Szanowny Użytkowniku

25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych").

Kto będzie administratorem Twoich danych?

Po dniu 25 maja 2018 roku administratorami danych będzie firma , oraz nasi Zaufani Partnerzy, z którymi stale współpracujemy. Najczęściej ta współpraca ma na celu dostosowywanie reklam, które widzisz na naszej stronie internetowej do Twoich potrzeb i zainteresowań oraz wykonywanie różnych badań mających na celu polepszanie usług internetowych i dostosowywanie ich do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje dotyczące administratorów znajdują się w polityce prywatności.

Jaki jest cel przetwarzania danych?

Dane osobowe są zbierane w ramach korzystania przez naszych Użytkowników z naszej strony internetowej wraz z funkcjonalnościami na niej udostępnianych ,w tym zapisywanych w plikach cookies, które są instalowane na naszej stronie przez nas oraz naszych Zaufanych Partnerów. Przetwarzamy te dane w celach opisanych w polityce prywatności, między innymi aby: dopasować treści stron i ich tematykę, w tym tematykę ukazujących się tam materiałów do Twoich zainteresowań,zapewnić Ci większe bezpieczeństwo usług, w tym, aby wykryć ewentualne boty, oszustwa czy nadużycia,dokonywać pomiarów, które pozwalają nam udoskonalać nasze usługi i sprawić, że będą maksymalnie odpowiadać Twoim potrzebom,pokazywać Ci reklamy dopasowane do Twoich potrzeb i zainteresowań.

Komu możemy przekazać dane?

Zgodnie z obowiązującym prawem dane mogą zostać przekazywać podmiotom przetwarzającym je na nasze zlecenie, np. dostawcą usług IT, agencjom marketingowym, podwykonawcom naszych usług, Zaufanym Partnerom oraz podmiotom uprawnionym do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa np. sądom lub organom ścigania, gdy wystąpią z żądaniem w oparciu o stosowną podstawę prawną. Informujemy, że na naszej stronie internetowej dane o ruchu użytkowników zbierane są przez naszych Zaufanych Partnerów.

Jak możesz zarządzać swoimi danymi?

Masz między innymi prawo do żądania dostępu do danych, sprostowania, usunięcia lub ograniczenia ich przetwarzania. Możesz także wycofać zgodę na przetwarzanie danych osobowych, zgłosić sprzeciw oraz skorzystać z innych praw wymienionych szczegółowo w polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje jak to zrobić.

Zaznacz przycisk „Zgadzam się” jeśli wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych podanych w formularzu przez i naszych Zaufanych Partnerów jako administratora danych osobowych, w celach marketingowych, które obejmują także niezbędne działania analityczne i zestawianie w profile marketingowe na podstawie aktywności na stronie internetowej zgodnie z bezwzględnie obowiązującymi przepisami prawa. Wyrażenie zgody jest dobrowolne , masz prawo do dostępu do swoich danych, ich poprawiania, a także wycofania udzielonej zgody w dowolnym momencie, a także o pozostałych kwestiach wynikających z art. 13 RODO, dostępnych w Polityce prywatności..

Zgadzam sięNie teraz
© glosgdyni.pl | Prawa zastrzeżone