Zamknij

Arka przypieczętowała utrzymanie w Ekstraklasie

13:14, 09.05.2018 | Radosław KARWACKI-BASISTA
REKLAMA
Skomentuj
Foto: Piotr Sukiennicki

Co prawda już po przegranym meczu w Szczecinie wiadomo było, że Arka utrzyma się w Ekstraklasie (Termalica i Piast mają jeszcze do rozegrania mecz ze sobą i obie, lub któraś z nich stracą punkty), ale piłkarze bardzo chcieli zawdzięczać ten fakt samym sobie, a nie sprzyjającym okolicznościom. I po sześciu porażkach z rzędu wreszcie celu dopięli.

Kolejna edycja Ekstraklasy powoli dobiega ku końcowi. Lwiej części ekip pozostał już tylko bój o nieco wyższe miejsce w klasyfikacji, innym marzy się mistrzostwo Polski, a na dole tabeli toczy się walka o utrzymanie. Pozycja w okolicach środka stawki nie oznacza jednak braku pełnego zaangażowania. Dobitnie dali o tym znać podopieczni Leszka Ojrzyńskiego, odnosząc pierwsze ligowe zwycięstwo od ponad miesiąca. 

Arkowcy dobrze weszli w spotkanie i przycisnęli rywala. Pierwsze trafienie było kwestią czasu, a dokładniej niecałych 10 minut. Rzut rożny wykonał Mateusz Szwoch, a piłkę do bramki wbił Rafał Siemaszko, oczywiście głową. Reszta pierwszej połowy była w miarę wyrównana, a obydwie drużyny pokazały kawał miłego dla oka futbolu i sporego zaangażowania. Na kolejne trafienie przyszło nam jednak zaczekać aż do 80 minuty. Adam Wilk dziwnym sposobem wypuścił piłkę z rąk, po czym rzucił się na Patryka Kuna. Arbiter był zmuszony wskazać na wapno, a chwilę później ponownie zaistniał dobrze znany stałym bywalcom Stadionu Miejskiego w Gdyni schemat. Do jedenastki podchodzi Szwoch, bierze rozbieg, uderza celnie w uprzednio wybrane miejsce i po kłopocie. Goście mieli ochotę na powtórkę z rozrywki i gola Krzysztofa Piątka. Faul Michała Nalepy dał im ku temu okazję. Napastnik „pasów” był o krok od zdobycia gola kontaktowego, lecz na jego drodze stanął Pavels Steinbors. Łotewski bramkarz popisał się kolejną kapitalną interwencją i obronił trzeci rzut karny w tym sezonie Ekstraklasy, a jednocześnie drugi z rzędu. Mecz urozmaiciły jeszcze zmiany w końcówce – parę minut gry otrzymali debiutujący w żółto-niebieskich barwach Jan Łoś i Krzysztof Sobieraj, żywa legenda klubu. 

Do końca rundy wiosennej pozostały arkowcom już tylko dwa spotkania. Najpierw w sobotnie popołudnie wybiorą się do Niecieczy, by zmierzyć się z Termalicą, która potrzebuje punktów, jak tlenu. Tydzień później na własnym stadionie gdynianom przyjdzie zmierzyć się z wrocławianami, którzy tak samo jak ich ostatni przeciwnicy są już pewni utrzymania.

 

LOTTO Ekstraklasa, 35. kolejka: 

Arka Gdynia - Cracovia 2:0 (1:0)

 

1:0 Siemaszko 10',

2:0 Szwoch 80' (k)

Arka: Steinbors - Zbozień, Marcjanik, Helstrup, Poungouras, Szwoch, Nalepa (90' Sobieraj), Sołdecki, Kun (89' Łoś), Jankowski, Siemaszko (70' Jurado).

Cracovia: Wilk - Diego, Datković, Dytiatiev, Siplak, Covilo, Wdowiak (60' Pik), Dimun, Deja (60' Brock-Madsen), Culina (71' Hernandez), Piątek.

 

Żółte kartki: Sołdecki, Nalepa (Arka) - Diego, Datković (Cracovia)

Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź)

Widzów: 3677

 

Ze Stadionu Miejskiego w Gdyni: Radosław KARWACKI-BASISTA

 

(Radosław KARWACKI-BASISTA)
REKLAMA
W okresie ciszy wyborczej tj. w okresie 24 godzin poprzedzających dzień wyborów i aż do chwili zakończenia głosowania zabronione jest prowadzenie agitacji wyborczej na rzecz kandydatów w jakiejkolwiek formie. Publikacja na portalu internetowym jakichkolwiek komentarzy mających charakter agitacji wyborczej może zostać uznana za naruszenie przepisów ustawy Kodeks Wyborczy oraz stanowi czyn zagrożony karą grzywny (art. 498 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. - Kodeks wyborczy, t.j. Dz. U. z 2018 r. poz. 754 z późn. zm.)

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© glosgdyni.pl | Prawa zastrzeżone