Zamknij

Arsenić - koszmar Steinborsa!

20:06, 17.02.2018 | R.S
REKLAMA
Skomentuj
arka.gdynia.pl/ Stanisław Wrzosek

Prowadzili 1:0, wyrównali na 2:2, ale ostatecznie przegrali 2:3. Dwa gole dali sobie strzelić z odległości mniejszej niż 1 metr od bramki. Wisła pokonała Arkę w Krakowie 3:2 (1:1). 

W futbolu zdarzają się takie mecze, podczas których nic nie wychodzi. Pechowe dni miewają wszyscy, lecz w Krakowie padło na najmniej spodziewanego zawodnika. Wychwalany jesienią Pavels Steinbors zawiódł oczekiwania fanów Arki wpuszczając trzy bramki, z czego co najmniej dwóch dało się spokojnie uniknąć. 

Wynik otworzyli goście, którzy skorzystali na gapiostwie defensorów Wisły. Szybki przerzut Damiana Zbozienia, podanie Adama Marciniaka i ze snu gospodarzy wybudził Patryk Kun celnym strzałem. Radość gdynian przerwało zaskakujące trafienie Carlitosa po błędzie wspomnianego Steinborsa. W pierwszej chwili Łotysz wybronił uderzenie Jesusa Imaza, lecz piłka wypadła mu z rąk i czołowy strzelec z Krakowa mógł się cieszyć z pierwszego trafienia. Radość Hiszpana i sympatyków Białej Gwiazdy nie potrwała jednak zbyt długo – sędzia Szymon Marciniakskorzystał z systemu VAR i nie uznał bramki wyrównującej. Niestety jednak dla golkipera Arki rychło okazało się, że co się odwlecze, to nie uciecze . W 39 minucie jeszcze uratował go słupek po rzucie wolnym Carlitosa, lecz raptem 5 minut później uległ potężnemu uderzeniu z dystansu Imaza. Gol do szatni rzadko działa budująco na piłkarzy, o czym przekonaliśmy się na początku drugiej odsłony spotkania. Steinbors po raz kolejny wypluł piłkę po uderzeniu z rzutu wolnego Carlitosa i po lekkim zamieszaniu w polu karnym futbolówka wpadła do siatki dzięki Zoranowi Arseniciowi. Kolejną kuriozalną bramkę, tym razem dla Arki, zdobył Michał Marcjanik w 60 minucie. Frederik Helstrup posłał mu długą piłkę w pole karne, a środkowy obrońca żółto-niebieskich ledwo unikając spalonego znalazł się w sytuacji sam na sam z Michałem Buchalikiem, którą wykorzystał i wpisał się na listę strzelców.

Można śmiało pochwalić stopera Arki wraz z resztą defensywy, mimo aż trzech straconych goli – ich wina przy straconych bramkach była znacznie mniejsza od grzechów Steinborsa. Nie miał on podczas tego meczu magnesu w dłoniach, a może jednak zamontował coś w rękawicach, tylko pomylił bieguny? 83 minuta przyniosła Wiśle rzut wolny, a sytuacja potoczyła się jak na początku drugiej połowy spotkania i Arsenić, znów z najbliższej odległości zdobył swoje drugie trafienie. 

Jedynym pechowcem na murawie nie był jednak bramkarz Arki. Swoją grą nie zachwycili również, zmienieni szybko przez trenera Leszka Ojrzyńskiego, Grzegorz Piesio i Ruben Jurado. W Ekstraklasie zadebiutował Enrique Esqueda, lecz nowy nabytek żółto-niebieskich nie zdołał odwrócić losów spotkania. Właściwie jedynym zawodnikiem ofensywnym, który sprostał oczekiwaniom, był Kun. 

[ALERT]1519043470134[/ALERT]

Mimo porażki drużynie z Gdyni udało się utrzymać ósmą lokatę w tabeli ligowej, lecz tuż za plecami mają oni swojego przyjaciela z Lubina. To właśnie z Zagłębiem Arkowcy rozegrają następny mecz przyjaźni, którego stawką będzie pozycja w grupie mistrzowskiej.

 

Galeria zdjęć z meczu, foto: arka.gdynia.pl, Stanisław Wrzosek

LOTTO Ekstraklasa, 23 kolejka:

Wisła Kraków - Arka Gdynia 3:2 (1:1)

 

0:1 Kun 11'

1:1 Imaz 44',

2:1 Arsenić 51',

2:2 Marcjanik 61'

3:2 Arsenić 83'.

 

Wisła: Buchalik - Bartkowski, Arsenić, Wasilewski, Sadlok, Llonch, Mitrović, Cywka (66' Halilović), Boguski (79' Bałaniuk), Carlitos (90' Kolar), Imaz.

 

Arka: Steinbors - Zbozień, Marcjanik, Helstrup, Marciniak, Łukasiewicz, Kun, Bogdanov (86' Krivets), Szwoch, Piesio (41' Nalepa), Jurado (56' Esqueda)

 

Żółte kartki: Cywka (Wisła) - Marciniak, Łukasiewicz, Kun (Arka)

 

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).

 

Widzów: 10 027

 

Na podstawie transmisji w Canal+: Radosław KARWACKI-BASISTA

Foto: arka.gdynia.pl, Stanisław Wrzosek 

Źródło: Sportowa Gdynia

(R.S)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© glosgdyni.pl | Prawa zastrzeżone