wrzesień 21, 2017

Ze zwieszoną głową, ale z podniesionym czołem!

Ze zwieszoną głową, ale z podniesionym czołem! Foto: Ziemowit BUJKO

Na trybunach w Gdynia Arena pojawiło się ok. 700 widzów i gospodarze marzyli o tym, by pokazać się im z jak najlepszej strony w swoim superligowym debiucie. I... prawie im się to udało.

Faworytem tego meczu byli oczywiście goście i gdy na 2:0 trafił Marek Daćko Wszystko zdawało się przebiegać zgodnie z oczekiwaniami. Spójnia nie zamierzała jednak tanio sprzedawać skóry i pokazała charakter. Sygnał do walki dał znakomitymi interwencjami Mateusz Zimakowski, a reszcie zespołu nie wypadało od niego odstawać. Na lewym skrzydle świetnie spisywał się Rafał Rychlewski, a świetnie rozgrywał Oleksandr Kyrylenko. Niespodziewanie miejscowi, niesieni dopingiem, którego dawno nie doznali, objęli prowadzenie. Nastąpił jednak moment nieco słabszej gry, co bezwzględnie wykorzystali przyjezdni, wyrównują po trafieniu Patryka  Glucha. Gdy zanosiło, że do przerwy utrzyma się wynik remisowy świetną dwójkową akcję Spójni zwieńczył golem Robert Kamyszek.

Na drugą połowę gdynianie wyszli zadni kolejnych trafień i początkowo ten plan realizowali. Po bramce Bohdana Oliferchuka prowadzili już trzema trafieniami (16:13). Górnicy to jednak rutyniarze, dali się rywalom wyszumieć, a następnie, gdy ci nieco osłabli potężnie skontrowali. Po raz pierwszy wyszli na prowadzenie o rzucie karnym wykorzystanym przez Bartłomieja Tomczaka.

Ekipa Marcina Markuszewskiego to uderzenie jeszcze jednak odparła i powróciła na prowadzenie. Po ośmiominutowym przestoju zabrzanie jednak znów się pozbierali i ponownie Tomczak z karnego przywrócił remis, a po chwili Daćko dał im pierwsze w tym meczu dwubramkowe prowadzenie. Tego już gdyński zespół nie był w stanie odrobić. Ambicja i wola walki przegrała jeszcze z rutyną i doświadczeniem. Gdynianie pokazali jednak, że nie zamierzają być chłopcami do bicia i zapewne jeszcze nie raz sprawią psikusa faworytom. Po meczu goście nie szczędzili miejscowym komplementów, na które bardzo zasłużyli, mimo iż parkiet opuszczali ze zwieszonymi głowami.

Wypowiedzi pomeczowe: 

Rastislav Trtik (trener NMC Górnik): - Był to dla nas trudny mecz, bo rywal był zdyscyplinowany i chciał wygrać za wszelką cenę. Gra w takim tempie nam nie pasuje i dlatego było ciężko. Pewne sytuacje denerwowały nas i rywali i muszę przyznać, że bardzo dobrze spisali się tu sędziowie. Kibice i przyjaciele piłki ręcznej mogą być zadowoleni. Jestem zadowolony z drugiego zwycięstwa, teraz przygotowujemy się na pierwszy mecz w Zabrzu.

Marcin Markuszewski (trener Spójnia): - Gratuluję Górnikowi zwycięstwa. Spotkanie było bardzo dramatyczne i wygrał zespół bardziej doświadczony. My pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie postawić się dużo wyżej notowanym rywalom, tylko brakuje nam doświadczenia. Z jednej strony graliśmy nieźle, z drugiej mamy uśmiech z nutką goryczy. Górnik był do ugryzienia.

Bartłomiej Tomczak (NMC Górnik): - Nie takie mieliśmy założenia, żeby dostosować się do takiego tempa gry. Spójnia grała konsekwentnie i długo. Prowadziła już różnicą czterech bramek i udało nam się to zniwelować. Chłopaki z Gdyni nie dali za wygraną i znów prowadzili. Krytyczne momenty miały miejsce podczas gry w osłabieniu. Wygraliśmy dwa takie fragmenty. Mamy bardziej doświadczonych graczy i to wychodzi w końcówkach. Gratuluję Spójni dobrej postawy, z niejednym przeciwnikiem powalczy.

Adam Lisiewicz (Spójnia): - Mogę obiecać z naszej strony, że w każdym meczu będziemy zostawiać serce na boisku. Niezależnie od tego czy zagramy z drużyną z Kielc, czy z innym rywalem, będziemy gryźć parkiet i nie odpuścimy do samego końca. Mam nadzieję, że przełoży się to na nasze doświadczenie i będziemy potrafili na swoją korzyść rozgrywać końcówki. Liczę na to, że na mecze będzie przychodziło wielu kibiców, bo na tym nam zależy.

Spójnia Gdynia - NMC Górnik Zabrze 25:28 (13:12)


Spójnia: Zimakowski, Głębocki, Michalczuk - Rychlewski 6, Kamyszek 6, Oliferchuk 4, Krawczenko 2, Lisiewicz 2, Marszałek 2, K.Pedryc 1, Ćwikliński 1, Kirylenko 1, Brukwicki, Jamioł.
Karne: 2/2.
Kary: 12 min.

Trener: Marcin Markuszewski

Górnik: Galia, Kornecki - Daćko 9, Tomczak 6, Adamuszek 4, Tatarincew 2, Sluijters 2, Gluch 2, Buszkow 2, Gliński 1 oraz Gromyko.
Karne: 7/5.
Kary: 12 min.

Trener: Rastislav Trtik

Czerwona kartka: Adamuszek (Górnik), z gradacji kar

Sędziowie: Baranowski, Lemanowicz.

Z hali Gdynia Arena: Ziemowit BUJKO

Foto: autor

Rate this item
(0 votes)

Leave a comment

Make sure you enter all the required information, indicated by an asterisk (*). HTML code is not allowed.

W Twojej sprawie

NAJNOWSZE TWEETY

Pełna realizacja prawa do obrony koniecznej https://t.co/DSJSfZ9fgK przez @Tweet
MS: rząd za szerszym prawem do obrony koniecznej https://t.co/tPWyoePl8y przez @Tweet
Pierwszy dzień 42. FPFF https://t.co/Jctjn7kAd5 przez @Tweet
Koalicja przeciwko koncernom unikającym podatków https://t.co/IuqbPykosJ przez @Tweet
Follow Czesław Mikołajew on Twitter

Redakcja poleca

WEZWANIE DO USUNIĘCIA NARUSZENIA PRAWA

Apteka dla aptekarza

Implant prącia – nowoczesna metoda leczenia zaburzeń erekcji

Sopockie co nieco: Piechotą do mariny?

Teatr jednego aktora na Stadionie Miejskim

WEZWANIE DO USUNIĘCIA NARUSZENIA PRAWA

Spójnia Gdynia o dwa kroki od awansu!

Wyjazdowe zwycięstwo żużlowców Zdunek Wybrzeża w zaległym meczu!

Eksperci: arytmie serce w Polsce i Europie osiągają rozmiary epidemii

Po wyroku w sprawie Parku Rady Europy

W odpowiedzi na słowa wiceministra w Ministerstwie Zdrowia Pana Piotra Gryzy,

ORP Czajka - 50 lat pod biało-czerwoną banderą

Please publish modules in offcanvas position.

VIDEO SPORT