wrzesień 21, 2017
fragment okladki fragment okladki Agata Dębicka

Michał Zabłocki poetą był/jest. Kropka. Alina Janowska  jest/była  aktorką. Kropka. Ale jest też ona niewątpliwie współautorką ostatniej książki  swojego syna.  Zabłocki, postrzegany i rozpoznawalny głównie jako autor tekstów piosenek (śpiewają je m.in. Grzegorz Turnau  czy Czesław Śpiewa), w swoich wierszach zdany jest jednak wyłącznie na siebie i sobie przypisanego czytelnika.

A jego poezja, z jednej strony pozbawiona muzycznej frazy i melodii, z drugiej jednak – tylko zyskuje – nie tylko   autorską niezależność i wolność. Czy skromny objętościowo tomik  pt. „Janowska” jest jednak  w tej sytuacji wyłącznie   pewnym chwytem stylistycznym czy też raczej płomiennym hołdem strzelistym, złożonym bliskiej osobie? Wydaje się, że Janowska nie jest  tylko bierną adresatką  tych wersów.  Jest też oczywiście ich główną  bohaterką, ale w nietypowej  formie  zatrzymanego w fotograficznym kadrze ujęcia, w którym pojawia się czasem na pierwszym planie, a czasem w dalekim  tle.  A Zabłocki  te zdjęcia tylko starannie opisuje, wydobywając z nich jednak przy okazji detale, barwy, kolory, szczegóły, klimat. I dopisuje do każdego z nich osobną, autorską puentę.  To z takiej właśnie materii utkany jest ten pamiątkowy, fotograficzno-poetycki album.  A samo słowo „pamiątkowy” ma tu niejako podwójne znaczenie. Bo pamiątką może być każdy drobiazg, zgubiony po drodze do nieskończoności – wstążka, pocztówka,  biało-czerwona  opaska, słowo, gest,  filmowy kadr, tekst piosenki, zwykły kamyk. Ale to także pamięć, która ocala – ludzi i ich światy.  

Zabłocki  zdaje sobie doskonale sprawę z przyjętej przez siebie roli przewodnika po ocalałym/ocalonym świecie Janowskiej.  I oprowadza nas po tym świecie, z naturalną wprawą i nabytą przez lata wiedzą,   dorzucając własne  komentarze, zabawne bon moty, anegdoty czy refleksje („nie można być dobrym bezkarnie”). Czasami  pisze/mówi  delikatną kursywą,  czasami drukiem wytłuszczonym, czasami odwołuje się do prostych rymów (wtedy  nagle rozpoznajemy w nich  głos autora piosenek) czy też nieco    fantazyjną frazą filmowego scenopisu. I zadaje pytania, na które nie ma prostych, jednoznacznych odpowiedzi: „kto nam napisał i wcisnął do ręki/te zakazane/hasła i piosenki?”.  I opisuje wszystkie możliwe sposoby na „pokonywanie własnych ograniczeń”.  A  kręte drogi wszystkich wierszy  prowadzą go do oczywistego, niepodważalnego stwierdzenia: „Każdy ma taką matkę na jaką zasłużył”.

Jeśli jednak uważny czytelnik myśli, że właśnie odkrył  już wszystkie „muzealne”  tajemnice tych wierszy i daje się nabrać na autoironiczny przekaz ich autora, to on  wcale nie kończy tej poetyckiej wycieczki , prowadzi  go jeszcze dalej.   Kpiący uśmiech nagle  znika, a my wchodzimy za nim  do kolejnej komnaty, w której skrywają się następne, doskonale zakonserwowane poetyckie eksponaty, przenośnie, rymy, porównania czy paralele.  A autor  rozpoczyna swoją kolejną opowieść  - o sobie, Janowskiej, przeznaczeniu i  o  pamięci, bo to  ona jest głównym kluczem do tych wierszy.  Bo przecież „ta ksiązka powstała z myślą o rodzinach/wielu innych osób chorych na niepamięć”.  Ale to nie jest jedyny powód i jedyne autorskie przesłanie.  Bo ta książka  powstała też   jako pewna forma terapii – „ku zbudowaniu najbliższych i dalszych”, jako rodzaj rodzinnej psychoanalizy na użytek publiczny („z myślą o redalcjach Faktu i Super Expressu/które wydzwaniają do mojego ojca z pytaniem co nowego w temacie Janowska”), ale również  jako autorskie wyznanie/wyzwanie, bo „sztuką jest przekuwać swoje własne klęski/ w kolejne sukcesy Aliny Janowskiej”.  Bo przez te wiersze, pełne ironicznego dystansu  do dookolnego świata, który nie dociera już do ukochanej  osoby,  prześwituje cały czas  nie tylko synowska miłość, ale przede wszystkim poczucie bezsilności w starciu z nieuchronnym. I uświadomiona konieczność/przymus  zapisywania kolejnych wersów nie do końca autorskiego  pamiętnika.  „Bo sens się wyłania/ że w tym wyłącznie celu/uczyłem się pisania”.

 

--------------

Michał Zabłocki, „Janowska”, ss 75, Wydawnictwo Czuły Barbarzyńca Press, Warszawa 2017, okładka i ilustracje: Agata Dębicka

Rate this item
(1 Vote)
Last modified on sobota, 02 wrzesień 2017 14:06

Leave a comment

Make sure you enter all the required information, indicated by an asterisk (*). HTML code is not allowed.

W Twojej sprawie

NAJNOWSZE TWEETY

Pełna realizacja prawa do obrony koniecznej https://t.co/DSJSfZ9fgK przez @Tweet
MS: rząd za szerszym prawem do obrony koniecznej https://t.co/tPWyoePl8y przez @Tweet
Pierwszy dzień 42. FPFF https://t.co/Jctjn7kAd5 przez @Tweet
Koalicja przeciwko koncernom unikającym podatków https://t.co/IuqbPykosJ przez @Tweet
Follow Czesław Mikołajew on Twitter

Redakcja poleca

WEZWANIE DO USUNIĘCIA NARUSZENIA PRAWA

Apteka dla aptekarza

Implant prącia – nowoczesna metoda leczenia zaburzeń erekcji

Sopockie co nieco: Piechotą do mariny?

Teatr jednego aktora na Stadionie Miejskim

WEZWANIE DO USUNIĘCIA NARUSZENIA PRAWA

Spójnia Gdynia o dwa kroki od awansu!

Wyjazdowe zwycięstwo żużlowców Zdunek Wybrzeża w zaległym meczu!

Eksperci: arytmie serce w Polsce i Europie osiągają rozmiary epidemii

Po wyroku w sprawie Parku Rady Europy

W odpowiedzi na słowa wiceministra w Ministerstwie Zdrowia Pana Piotra Gryzy,

ORP Czajka - 50 lat pod biało-czerwoną banderą

Please publish modules in offcanvas position.